Szanowni i Drodzy!

Startując w wyborach do Parlamentu Europejskiego z drugiego miejsca na liście Prawa i Sprawiedliwości w województwie kujawsko-pomorskim otrzymałem 39.911 głosów. Za ten kapitał zaufania jestem niezmiernie wdzięczny.

Gratuluję zwycięstwa liderowi listy PiS Kosmie Złotowskiemu oraz dobrych wyników kandydatom z konkurencyjnych partii.

Wszystkim, którzy wzięli udział w tych wyborach, a zwłaszcza tym osobom, które oddały na mnie swój głos, najserdeczniej dziękuję. Traktuję Państwa poparcie jako głosy na rzecz Polski, polskości i naszego regionu. Regionu, w którym zbyt wielu osobom źle się wiedzie.

W trakcie tej kampanii mogłem przekonać się osobiście, że nasze województwo nie jest dobrze zarządzane. Będzie tak w dalszym ciągu, jeśli my – czyli ci z Państwa, którzy oddali głos na koleżanki i kolegów z mojej listy – nie będziemy potrafili przekonać naszych rodaków, że udział w wyborach to krok w kierunku zmiany rzeczywistości, w której żyjemy. Życzę Polsce, aby odpowiedzialność za nasze przyszłe losy wzięło nie 23% Polaków, ale znacznie więcej.

To była moja pierwsza wyborcza przygoda. Wszystko zaczęło się od mego przyjaciela Wojtka, który namawiał mnie, abym bezpośrednio posmakował polityki. Dziękuję Ci Wojtku za tę zachętę i wieloletnie wsparcie.

Prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu dziękuję za to, że dał mi szanse startu w tych wyborach.

Gdy demokratyczna gra już się rozpoczęła, otrzymałem niezliczone słowa wsparcia i doświadczyłem życzliwości wielu osób. Dziękuję wszystkim. Chciałbym tu wymienić każdego, komu zawdzięczam głosy. Ale emocje jeszcze nie w pełni opadły i na pewno nie jestem w stanie przywołać tu każdego, komu należy podziękować.

Dziękuję mojej, mieszkającej w Bydgoszczy, siostrze Alinie za to, że pomogła mi bardziej, niż bym się spodziewał.

Dziękuję wszystkim członkom Komitetu Honorowego popierających moją kandydaturę w tych wyborach. Szczególnie miłe było poparcie tych osób, których wcześniej nie znałem osobiście, a które zaufały mi ze względu na łączącą nas troskę o Polskę i region. Wśród członków Komitetu Honorowego szczególną rolę odegrał ambasador Dariusz Sobków, za którego energią i pomysłowością nie zawsze nadążałem. Ogromne znaczenie miało zaangażowanie prof. Piotra Glińskiego, który dwukrotnie był obecny w regionie – na początku z wykładem w Bydgoszczy oraz na konwencji podsumowującej moją kampanię w Toruniu. Wielkie znaczenie miała dla mnie obecność prof. Sławomira Cenckiewicza, który na moje zaproszenie przyjechał z wykładem do Włocławka oraz płk dr. Jarosława Kaczyńskiego, który wykład wygłosił w Grudziądzu. Wzruszył mnie Michał Grabianka, gdy podczas podsumowującej kampanię konwencji w Dworze Artusa, spontanicznie zaintonował „Życzymy, życzymy…” i zaśpiewała cała sala. Michale, ściskam Cię.

Wiem, że mogłem liczyć na podobne wsparcie innych członków Komitetu Honorowego, jednak tempo kampanii nie pozwoliło mi skorzystać z ich życzliwości.

Nieoceniona była dla mnie ciągła pomoc i życzliwa rada Marleny Ardanowskiej i jej męża, Jana Krzysztofa Ardanowskiego, posła Prawa i Sprawiedliwości, którego poznałem, gdy razem byliśmy doradcami św. pamięci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Serdecznie dziękuję Pawłowi Sztamie, współpracownikowi Posła, który swoim doświadczeniem wspierał mój sztab wyborczy.

Szczególną, na pewno niezasłużoną, życzliwością otoczyli mnie toruńscy ojcowie redemptoryści – twórcy Radia Maryja i TV Trwam, duchowni niosący na swoich barkach i w sercach, jak to nieraz w dziejach naszego kraju bywało, kod polskości – wbrew wszystkim i wszystkiemu. Żadnego z Ojców nie wymieniam, bo wszyscy są równi przed Panem.

Mojej kampanii nie udałoby się „rozpędzić”, gdyby nie pomysłowość szefa sztabu Adama Krainy oraz rzecznika prasowego Piotra Sikorskiego. Gdyby nie dobra aura Małgorzaty Czerneckiej i Kaliny Brzozowskiej. Dawidowi Helsnerowi i Karolowi Stężale dziękuję za pracowitość. Gdyby nie energia licznej grupy woluntariuszy, w której przeważali studenci Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie udałoby się dotrzeć do wielu wyborców.

Podczas kampanii odbyłem spotkania w Aleksandrowie Kujawskim, Brodnicy, Bydgoszczy, Chełmży, Ciechocinku, Golubiu-Dobrzyniu, Grudziądzu, Jabłonowie Pomorskim, Inowrocławiu, Koronowie, Lipnie, Lubrańcu, Osięcinach, Radziejowie, Rypinie, Toruniu, Włocławku, Żninie (w niektórych miejscowościach wielokrotnie). Sprawne zorganizowanie tylu spotkań byłoby niemożliwe bez pomocy wielu osób. Tu podziękuję tylko staroście powiatu golubsko-dobrzyńskiego Wojciechowi Kwiatkowskiemu oraz radnemu sejmiku Markowi Witkowskiemu.

Trudno przecenić życzliwość i wsparcie, jakie otrzymałem ze strony Rodziny Radia Maryja z całego województwa, szczególnie zaś z Bydgoszczy. Nie mogę tu nie wymienić Marii Borysiak-Skorupki, której entuzjazm potrafił postawić mnie na nogi w trudnych momentach kampanii. Wielu działaczy „Solidarności” okazało mi pomoc godną miana mojego związku zawodowego. Także bez wsparcia klubów Gazety Polskiej w naszym regionie wiele etapów mojej kampanii nie miałoby „paliwa”.

Cieszę się, że w Toruniu mogłem liczyć na wsparcie i pomysłowość animatorów „Szewskiej Pasji” Olgierda Dubowika, Radzimira Prusa Grobelskiego i prof. Wojciecha Polaka (który także dołączył do grona Komitetu Honorowego). A dzięki wsparciu Marka Bernaciaka wiele spraw poszło sprawniej niż się spodziewałem.

Bardzo wdzięczny jestem Zbigniewowi Przybyszowi i jego firmie „Kram” za rewelacyjny pomysł kubeczków wyborczych, które robiły furorę podczas spotkań w wielu miejscach województwa. Nie byłoby tych kubeczków, gdyby nie życzliwość mec. Mirosława Kutnika. Wszystkim, którzy z tych kubeczków wypili za pomyślność Polski i za moje zdrowie, dziękuję po stokroć.

Dziękuję moim przyjaciołom – Asi i Tomkowi Jarmużkom oraz Andrzejowi Melerowi za podsuwanie rozwiązań i koncepcji.

Dziękuję za sympatyczne wpisy i „lajki” wielu internautom z Facebooka i Twittera. Tu szczególną życzliwość okazał Mariusz Stachowiak, którego rodzinę miałem okazję poznać podczas wizyty we Włocławku.

Niektóre z osób wspomagających moją kampanię prosiły, by swe dobre dzieła mogły czynić w cichości – szanując tę prośbę, kłaniam Wam się nisko.

Mojej żonie Katarzynie i synkowi Janowi Kajetanowi dziękować nie muszę – najlepiej wiedzą, że bez ich bliskości nic nie byłoby takie, jak jest.

Leave a Reply